Komentarz rynkowy

2017.04.20

Złoty słabszy pomimo wyraźnych wzrostów eurodolara

Po większej zmienności w pierwszym kwartale stabilizuje się spread polskich obligacji nad rynkami bazowymi. Dane z rynku pracy za marzec potwierdziły pozytywne trendy, ale nie zdołały pomóc złotemu. Euro utrzymuje się powyżej 1,07 USD, inwestorzy koncentrują się na niedzielnych wyborach we Francji.

Rynek stopy procentowej

W środę głównym wydarzeniem na lokalnym rynku była publikacja danych z rynku pracy. Jednak w ostatnich tygodniach rynek stopy procentowej w większym stopniu niż za publikacjami miesięcznych danych z polski, podąża za zmianami obserwowanymi na rynkach bazowych.

Według danych GUS za marzec, średnie wynagrodzenia wzrosły do poziomu 5,2% r/r (z 4,0% w lutym) natomiast zatrudnienie spowolniło do 4,5% r/r (z 4,6% w lutym). Dane z rynku pracy nadal potwierdzają jego silną kondycję, jednak do tej pory nie miały bezpośredniego przełożenia na mocniejszy wzrost inflacji (przede wszystkim w ujęciu bazowym). W związku z tym nie wywierały presji na Radę Polityki Pieniężnej w kwestii stanowiska wobec poziomu stóp procentowych w Polsce. Ponadto, zgodnie z ostatnią retoryką prawdopodobne jest utrzymanie bez zmian kosztu pieniądza w całym 2017 roku. Podobne zdanie podziela członek RPP, dr Eryk Łon, który nie widzi silnych presji inflacyjnych w najbliższym czasie. W ostatnich wypowiedziach RPP dominuje przekonanie o możliwości aktualizacji stanowiska wait-and-see dopiero po publikacji lipcowego Raportu o inflacji, który będzie zawierał dokładniejszą ścieżkę wzrostu cen w przyszłym roku. W związku z tym wpływ ostatnich danych na krzywą SPW był ograniczony, jednak dalsze solidne publikacje danych o dużej częstotliwości, a także rewizje w górę tempa wzrostu PKB dla Polski będą wywierały wpływ na stromienie się krzywej. W czwartek opublikowane zostaną dane o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, gdzie rynek oczekuje przyspieszenia w marcu odpowiednio do 7,2% r/r (z 1,2% w lutym) oraz 8,2% r/r (z 7,3% w lutym).

Po tym jak w pierwszym kwartale tego roku spread polskich obligacji nad rynkami bazowymi wykazywał się dużą zmiennością, w ostatnich tygodniach obserwujemy jego względną stabilizację. Wraz z powrotem kapitału inwestorów zagranicznych na rynki wschodzące doszło do poprawy nastrojów wobec aktywów dłużnych tych krajów. Ponadto spadek zaufania w szybką implementację przedwyborczych zapowiedzi prezydenckich Donalda Trumpa doprowadził również do przesunięcia się w dół krzywej US Treasuries, a także do wyhamowania oczekiwań inflacyjnych. Za spadkiem rentowności instrumentów dłużnych przemawia również silny popyt na aktywa bezpiecznej przystani, który jest spowodowany niepewnym wynikiem zbliżających się wyborów prezydenckich we Francji. Poparcie czterech głównych kandydatów jest zbliżone i oscyluje w okolicach 20%, przez co zarówno spread francuskich CDS-ów oraz obligacji w sektorze 5-letnim nad instrumentami niemieckimi znajduje się blisko szczytów z tego roku.

Rynek walutowy i stopy procentowej

W środę krajowy rynek walutowy wypatrywał publikacji GUS dot. rynku pracy. Zanim okazało się, że w marcu średnie wynagrodzenie wzrosło o 5,2% (4,25% oczekiwał rynek), zaś przeciętne zatrudnienie w tym samym miesiącu zwiększyło się o 4,5% (4,6% oczekiwał rynek) złoty tracił na wartości. Po tym jak we wtorek kurs EURPLN spadł w okolice 4,227 (w reakcji na nieoczekiwaną zapowiedź przyspieszonych wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii) wczoraj już w pierwszych godzinach handlu wzrósł powyżej 4,24 a po południu testował 4,256 i to pomimo solidnych danych i nadal umacniającego się euro do dolara.

Raporty GUS potwierdziły pozytywny obraz krajowego rynku pracy. Polska gospodarka nabiera rozpędu, na co wskazuje coraz szybciej rosnące zatrudnienie. Biorąc pod uwagę oczekiwane odbicie w inwestycjach, dalsze przyspieszanie konsumpcji oraz wzrost popytu zagranicznego, kondycja rynku pracy nie powinna się znacząco pogarszać, choć możliwe jest pojawianie się napięć. Obecnie już niektóre branże zgłaszają problemy ze znalezieniem fachowców, a UE przymierza się do otworzenia granic dla obywateli Ukrainy, którzy obecnie w dużym stopniu zapełniają lukę na polskim rynku pracy. Od października rozpocząć może się też odpływ pracowników w związku z obniżonym wiekiem emerytalnym, co też będzie wpływać na kondycję rynku.

Tymczasem, nadzieje, że przedterminowe wybory w Wielkiej Brytanii (planowane na 8 czerwca) mogą stanowić wyzwanie dla Brexitu (szczególnie jeśli wygrałaby opozycja) nadal wspierały walutę europejska. Choć sam wynik wyborów może mieć dwojaki wpływ na negocjacje ws. warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE (wg sondaży premier T. May cieszy się przecież dużym poparciem), to jednak samą ich zapowiedź inwestorzy przyjęli pozytywnie. Wybory mogą bowiem oznaczać stabilniejszą sytuację polityczną kraju, bez potrzeby tłumienia wewnętrznych sporów możliwych chociażby ze strony Szkocji żądającej nowego referendum ws. niepodległości. Do tego brak wsparcia ze strony amerykańskich danych gospodarczych (zarówno wynik dla marcowej produkcji przemysłowej na poziomie 0,5% m/m jak i nt. wykorzystania mocy produkcyjnych na poziomie 76,1% jedynie sprostały oczekiwaniom ekonomistów) i zgodne z fleszem opublikowane raporty inflacyjne ze strefy euro (wzrost wskaźnika HICP o 0,8% m/m i 1,5% r/r) powodowały, że podczas środowej sesji europejskiej kurs EURUSD nadal utrzymywał notowania powyżej 1,07. Należy też pamiętać, że dolar nadal pozostaje pod presją słabnącej wiary inwestorów, że zapowiedziane w kampanii wyborczej kluczowe dla rynków obietnice zostaną szybko zrealizowane. W jednym z ostatnich wydań Financial Times Sekretarz Skarbu Steve Mnuchin, wprawdzie potwierdził, że dojdzie w tym roku do wprowadzenia reformy podatkowej, jednakże zwrócili uwagę, że brak zmian w systemie Obamacare może cały proces implementacji znacznie opóźnić.  Początkowo zakładano, że reformę podatkową uda się przegłosować przed przerwą wakacyjną Kongresu zaplanowaną na sierpień, ale teraz wygląda na to że może to być nawet koniec roku.

Obecna słabość dolara nie powinna więc dziwić. Sytuacja może zmienić się po niedzielnej pierwszej turze wyborów we Francji. Rynki wciąż nie są bowiem pewne wygranej Emmanuela Macrona, a jeśli okazałoby się, że wzrosną szanse na zwycięstwo kandydatów negatywnie nastawionych do Unii Europejskiej euro znalazłoby się pod silną presją spadkową.

Autorzy: Joanna Bachert, Arkadiusz Trzciołek.