Mikołaj Smoczyński (1955 - 2009) uprawiał malarstwo, fotografię i instalację. Tworzył rysunki i obiekty. Artysta, którego kluczowy okres twórczości przypadł na lata 80. i 90. najbardziej znany jest ze swoich realizacji tworzonych do konkretnych przestrzeni oraz z czarno-białych fotografii rejestrujących trójwymiarowe instalacje i aranżacje architektoniczno-przestrzenne. Awangardowa praktyka Smoczyńskiego należy do najbardziej kreatywnych i oryginalnych przykładów twórczości w polskiej sztuce współczesnej. 

Artysta zainteresowany malarstwem, z początkiem lat 80. odchodzi od tworzenia prac malowanych na płótnie na rzecz analizy samego medium i prób wpisania go w zastaną przestrzeń architektoniczną. W tym czasie, jak pisze Ewa Gorządek „Smoczyński zaczął wykonywać obiekty, które nie były już malarstwem, a jeszcze nie były instalacją. Instalacja pojawiła się później, jako konsekwencja pewnej formy malarstwa, które stało się przestrzenne”.  

Odchodzenie od obrazu malarskiego na rzecz obiektów a następnie anektowanie całych przestrzeni jako tworzywa i tematu sztuki pozwoliło wypracować artyście własny język wypowiedzi. Mikołaj Smoczyński, jako jeden z nielicznych twórców wizualnych w Polsce (obok Leona Tarasewicza i Andrzeja Szewczyka) reprezentował zupełne nowatorskie podejście do przestrzeni. W jego pracach dokonywało się całkowite zintegrowanie materii sztuki z kontekstem pomieszczeń w których artysta pracował. Czasami działanie wobec architektury i szczególnej specyfiki danego miejsca było posunięte do tego stopnia, że praca stawała się całkowicie niewidzialna, tożsama ze swoim otoczeniem.  

Efemeryczne instalacje site specific i czarno-białe fotografie wykonywane samodzielnie przez artystę  uzupełniają się wzajemnie. Trudno jest rozpatrywać jedne bez drugich. Smoczyński fotografował bowiem swoje realizacje przestrzenne, zdjęć nie traktował jednak jako formy dokumentacji, lecz podnosił je do rangi sztuki uznając za prace autonomiczne. Zdarzało się, że wybrane realizacje przestrzenne zostały zrealizowane specjalnie na okoliczność uwiecznienia ich na światłoczułym materiale. Niezależnie od swojego autonomicznego statusu, fotografie stanowią doskonałe wizualne świadectwo istnienia ulotnych, nietrwałych, przestrzennych prac. 

Zarówno fotografie jak i instalacje głęboko osadzone w realności przybierają u artysty formy abstrakcji, nawet wtedy gdy wiadomo, że mamy do czynienia z fragmentem ściany odartej z tynku, podłogi pokrytej kurzem czy błotem. Autotematyczne dzieła, w których istotną częścią jest namysł nad materialnością tworzywa i upływem czasu - to rozważania Smoczyńskiego dotyczące miejsca i przestrzeni w procesie przemian i indywidulanych momentów doświadczania rzeczywistości. Jaromir Jedliński podkreśla, że artysta w swojej twórczości „nie posługiwał się metodami konceptualnymi, ale środkami materialnymi i surowymi, wręcz brutalnymi”. Jego praca jest raczej intuicyjna, głęboko zakorzeniona w fizyczności materii.

W trakcie całej, domkniętej przez śmierć, twórczości, Smoczyńskiego szczególnie mocno zajmowała kwestia statusu obrazu. W odmiennych pod względem formalnym pracach, tworzonych w różnych etapach artysta zgłębiał możliwości obrazowania tego, co widzialne i ukryte, możliwe do wyobrażenia, zwizualizowania i przełożenia na język sztuki. Badał granice percepcji przestrzennej człowieka, budował i zarazem kwestionował złożone relacje między dziełem, miejscem i czasoprzestrzenią. Widać to zarówno w dziełach tworzonych we własnej pracowni, jak i w innych przestrzeniach galeryjnych, muzealnych i wnętrzach wykorzystywanych do tworzenia prac w trójwymiarze.

W twórczości Smoczyńskiego odnaleźć można najróżniejsze sprzeczności: w równym stopniu interesowało go konstruowanie form i znaczeń, co rozkładanie ich na czynniki pierwsze. Inne pary opozycji czytelne na pierwszy rzut oka to stosowanie zabiegu negatywu i pozytywu – szczególnie w odniesieniu do „zdejmowania”, odbijania nakładania i odwracania (verso-recto) monumentalnych powierzchni ścian pomieszczeń. Artystę w tym samym stopniu interesowało zarówno fizyczne, jak i duchowe przeżycie wynikające z obcowania z przestrzenią i jej zapośredniczonymi obrazami – fotografiami o wyjątkowych wartościach malarskich z wypracowaną głębią i szeroką gamą ostrości.

Metodę pracy Smoczyńskiego można porównać do badań, polegających na odkrywaniu i eksponowaniu (kolejnych) warstw rzeczywistości, próbę dotarcia do sedna, rdzenia, prawdy; prób uchwycenia trwania materii w czasie – w zdjęciach oraz w żmudnych, czasochłonnych instalacjach, których istnienie kończyło się najczęściej wraz z zakończeniem wystawy, a w wybranych przypadkach zaplanowane było tylko na okoliczność czynności sfotografowania pracy. Sam proces twórczy jest u Smoczyńskiego równie ważny co „odsłonięcie” czy „dokopanie się” do ostatecznej powłoki rzeczywistości.

Proces ten manifestuje się w działaniach polegających na budowaniu i/lub niszczeniu ścian i podłóg wnętrz w których pracował, architektury pomieszczeń istniejących lub konstrukcji przestrzennych zaprojektowanych przez artystę. Liczne „zabiegi” często stosowane w pracach Smoczyńskiego polegały na przemieszczeniach i „przełożeniach” jednej (trójwymiarowej) rzeczywistości w drugą. Jedliński identyfikuje szczególne pojęcia i stany interesujące Smoczyńskiego, takie jak „wewnętrzność”, „głębia”, „przemieszczenie” (dislocation), „przeniesienie” (transformation) i „podniesienie” (hoisting). Co ciekawe, pojęcia te mają wymiar fizyczny i duchowy, ogromnie ważny dla twórczości Smoczyńskiego.

Do ważniejszych serii prac Smoczyńskiego należą: Obrazy (1982-85); prace site-specific tworzone od 1990 nazywane Zdjęciami, które artysta tworzył w przestrzeniach galerii naruszając ich fizyczną strukturę (przyklejał białe płótno do ściany, by następnie je zerwać z warstwami farby i tynku, a w końcowej fazie procesu twórczego zawieszał na tej samej powierzchni, stroną odwrotną stroną na zewnątrz). Charakterystycznym tworzywem wykorzystywanym przez Smoczyńskiego była suprema – (płyta wiórowo-cementowa). W oparciu o ten szczególnie ulubiony materiał budowalny, Smoczyński jako konstruktor nowych form przestrzennych zrealizował liczne ważne prace, do jakich należą Akcja Równoległa (Galeria Stara w Lublinie, 1992). Temporary Con Temporary (galeria ZPAP w Warszawie) oraz prace architektoniczno-rzeźbiarskie (CSW Zamek Ujazdowski w Warszawie, 1993).

Ostatnie lata życia artysta poświęcił rysunkowi i pracom assamblażowym. Do cykli zrealizowanych w tych dwóch mediach należą Rysunki stygmatyczne (2008) i Tablice (2008) wykonywane na sklejce w technice węgla i ołówka. Formy tworzone przy użyciu sklejki i drewnianych wieszaków na ubrania przybierały kształty koncentrycznych kręgów. Już po śmierci Smoczyńskiego zorganizowano duże wystawy ukazujące całokształt jego dorobku. Pierwsza prezentacja w Lublinie w 2011 roku pomyślana została jako wystawa-trójgłos, której każda z części poświęcona była innemu aspektowi pracy artysty: „Mikołaj Smoczyński retrospektywnie – Na granicy widzialnego” (Galeria Lipowa 13); „Mikołaj Smoczyński retrospektywnie – Wobec obiektu” (Galeria Labirynt); „Mikołaj Smoczyński retrospektywnie – W stronę przestrzeni” (Warsztaty Kultury). Druga obszerna wystawa zatytułowana Mikołaj Smoczyński - Co outsider może nam powiedzieć o rzeczywistości? miała miejsce w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie w 2013 roku. Obu prezentacjom towarzyszą katalogi z tekstami rzucającymi nowe światło na twórczość artysty.

Dyptyk fotograficzny Temporary [Con] Temporary  w kolekcji PKO Bank Polski wpisuje się w cykl Secret Performance powstający systematycznie w latach 1983-1993 w Lublinie. W realizacjach z tej serii artysta badał kreacyjne możliwości fotografii w opuszczonej przestrzeni budynku, którą zaadoptował na swoją pracownię. Długi czas ekspozycji światłoczułego materiału kliszy wprowadza do pracy Smoczyńskiego aspekt performatywny. Akt fotografowanie staje się swoistym wydarzeniem i celebracją odrealnionej przestrzeni pozbawionej przedmiotów. Uwaga artysty koncentruje się na podłodze, która stała się rodzajem malarskiego płótna, poddanego działaniu czasu, światła i destrukcji. Mocne kontrasty i koncepcja widzenia Smoczyńskiego stwarzają obraz niepokojącej pustki. 

Tekst: Michał Jachuła

Michał Jachuła o Mikołaju Smoczyńskim
Drukuj