Artystka najbardziej znana jest z wielkoformatowych obrazów olejnych przedstawiających tkaniny. Jest jedną z nielicznych kobiet uprawiających malarstwo, których twórczość bardzo mocno zaznaczyła swoją obecność w sztuce współczesnej (od lat 80. do dziś).

Wolniak (ur. 1957) debiutowała w latach 80. - czasach dynamicznych przemian w polskiej sztuce i polityce. Brała udział w licznych wystawach przykościelnych, które w tamtym czasie były domeną niezależnej twórczości artystycznej, funkcjonującej poza oficjalnym obiegiem wystawienniczym państwowych muzeów i galerii. Jej pierwsza wystawa indywidulana, zorganizowana w 1985 w Poznaniu nosiła nazwę Barwy Ochronne. Artystka pokazała na niej figuratywne prace będące połączeniem kolaży i malarstwa dla których punktem wyjścia były wydarzenia z okresu stanu wojennego. Dominowała w nich estetyka „barw ochronnych” ukazana w konwencji tkanin moro przykrywających otaczający świat. Krótko po tym Wolniak wprowadziła do swoich obrazów repertuar form zaczerpniętych ze sztuki realizmu socrealistycznego. W tamtym czasie artystka malowała również  wielkoformatowe portrety przyjaciół i znajomych.

Od połowy lat 80. inspiracją twórczości malarki stało się artystyczne rękodzieło, a konkretnie tekstylia – tkane, haftowane, drukowane.  Na podstawie wybranych, przykładów tkanin Wolniak tworzy duże obrazy na płótnie - ten bowiem format najbardziej odpowiada skali „pierwowzorów” miękkich materii, ale również możliwościom malarskiej ekspresji artystki. Malowane tekstylia nigdy nie są hiperrealistycznym odwzorowaniem wybranych pierwowzorów, lecz ich artystyczną interpretacją – ze wszystkimi konsekwencjami patrzenia i wizualnego transponowania dwuwymiarowej tkaniny na płaskie płótno. Obraz jest konstruowany kolorem i formą, wyborem odpowiedniej kompozycji, grą światłocienia, ekspresją malarskiego gestu. Czasem obrazy-dywany obrazy-żakardy, kilimy, tapiserie, hafty są pokazane są w całości. Innym razem Wolniak koncentruje się na ich fragmencie, prowadząc tym samym swoistą grę ze skalą i formatem. Malarka przeskalowuje lub zmniejsza wizerunki miękkich tkanin, czasami zestawia je ze sobą na zasadzie kolażu, zmienia ich tonalny charakter lub jeszcze inaczej ingeruje w ich pierwotny wygląd.

Bez jawnej deklaracji społecznego i feministycznego zaangażowania, artystka podejmuje w swoich pracach refleksję nad rolą kobiet, ich pracą, pozycją społeczną. O wątkach kobiecych, które od dawna występują w twórczości Wolniak wypowiada się m.in. Lena Wicherkiewicz, która powołuje się na cykl prac realizowanych wspólnie z Bogną Gniazdowską, pokazywanych w warszawskiej Galerii Dziekanka w 1992 roku. „Pierwiastek żeński”, zdaniem Wicherkiewicz, uwidacznia się w przedstawieniach kobiet przy pracach domowych i codziennych czynnościach. Wystawa o wymownym tytule „Od tego nie uciekniesz” obejmowała prace wideo i obiekty składające się na dużą instalację. Ukazywała rytuały normalnych „kobiecych” czynności, które zdaniem artystki są ucieczką przed ważnymi życiowymi sprawami. Istotnym aspektem pracy były też rozważania o śmierci – ostatecznej czynności i powinności z którą musi się zmierzyć każdy człowiek. „Kobiece prace ręczne - tkanie, wyszywanie i, by pójść dalej, śpiew, przekazywanie opowieści, wszystko - przedmioty, słowa, dźwięki – to w nich trwała ukryta kobieca tradycja i genealogia. Kultura nie tylko umieściła kobiety na drugim planie w przestrzeni życia, ujmując im nazwisk, gubiąc osobiste historie i matrylinearne genealogie, pomijając kobiecą historię w historii powszechnej, także twórczości nadała miejsce peryferyjne. Poprzez powtórzenie w malarstwie gestów anonimowych autorek dywanów, haftów, koronek, Olga Wolniak podnosi ich pracę do rangi sztuki, wydobywając także z przestrzeni pamięci ich nieznane z imienia losy” - pisze Wicherkiewicz.

Przez otwarcie dekoracyjny charakter płócien Wolniak prowadzi nieustanną grę z ideą dekoracyjności i twórczości kobiet. W wywiadach i wypowiedziach mówi o swoim zainteresowaniu z pozoru błahą pracą tkaczek i hafciarek tworzących tkaniny. Wytwory rękodzielnicze nie aspirują do miana wielkiej sztuki, ale raczej funkcjonują w domenie rzemiosła, sztuki dekoracyjnej i funkcjonalnej. Artystka poprzez gest namalowania tkanin podnosi dekoracyjne przedmioty do rangi obrazu, gloryfikuje ogromny trud, czas i inwencję kobiet zainwestowaną w ich pracę.

Wolniak mówi: „Zachwyca mnie piękno tkanin i kunszt całych pokoleń kobiet, ich twórczyń. Patrząc na tkaninę, widzę jej urodę: fakturę, gładkość lub szorstkość, blask, aksamitną głębię cienia oraz bogactwo koloru. Tkanina – tkanka – to dla mnie coś biologicznego. Przez swą miękkość i zmysłowość kojarzy mi się z kobiecością. Również dlatego, że tkanie to tradycyjnie kobieca domena twórczości”. Malarkę interesuje także warstwa znaczeń antropologicznych i kulturowych zakodowanych w ornamentyce tkanin. Jej uwagę przykuwają symbolika motywów i duchowość zawarta w tekstyliach. „Powtarzając barwy, fakturę i ornamentykę tkaniny poprzez malarski gest, podejmuję wysiłek odczytania jej ukrytych znaczeń, przywołania zapomnianych sensów i dodania nowych treści” – deklaruje Wolniak. Odtwarzanie ornamentu jest dla niej swoistym rytuałem, a drgnięcie ręki, pomyłka, błąd w powielanym wątku wprowadzają do obrazu motyw poczucia niezależności i odrębności. Artystka mówi o „wielofunkcyjności” tkaniny, która jednocześnie ujawnia i osłania tajemnice.

W historii sztuki tkaniny malowane na płótnach obecne były od dawna, m.in. u nowożytnych malarzy europejskich, np. Vermeera. Kolorowe kobierce wschodnie czy flandryjskie gobeliny występowały jednak zazwyczaj jako element większej kompozycji we wnętrzach i stanowiły raczej tło niż najważniejszy element obrazów. Szczególnie często „występowały” w scenach rodzajowych i martwych naturach ale swoją ważną obecność miały też w przedstawieniach religijnych i historycznych. Przez bogactwo cennego materiału ale również koloru, ornamentu, faktur, jawiły się jako wyjątkowe towary luksusowe pokazujące status społeczny ich właścicieli.

U Olgi Wolniak tkaniny pojawiają się na pierwszym planie, jako temat i zarazem kluczowy element kompozycji. W powtarzalnych wątkach tkanych dywanów, kilimów, żakardów, malarka poszukuje uniwersalnych znaczeń. Wśród prac najbardziej charakterystycznych dla artystki, będących jej swoistym znakiem firmowym, odnaleźć można liczne dywany orientalne, tkane ręcznie według określonych wzorów, ale nigdy nie masowo. Każdy egzemplarz jest bowiem inny, a nawet jeśli jest łudząco podobny do pozostałych wykonywanych wedle tego samego wzoru, to różnice tkwią w szczegółach. Artystka poszukuje w tkaninach znamion indywidualności, teoretycznie trudnej do odnalezienia w powtarzalności wzorów. Okazuje się, że w rygorystycznych schematach znajdzie się miejsce zarówno na błędy, jak i świadome odstępstwa od przyjętych założeń. Metoda łamania schematów na „warsztacie” tkackim i malarskim może mieć przełożenie w prawdziwym życiu. I zdaje się, że to artystkę szczególnie interesuje.

Tekst: Michał Jachuła

Michał Jachuła o Oldze Wolniak
Drukuj