Tysiące niemieckich przedsiębiorców rozważa sprzedaż swojej firmy w nowe ręce. Na przejęcia podmiotów za Odrą coraz częściej decydują się Polacy. Przybywa także możliwości wsparcia takich inwestycji.

W Polsce ok. 230 tys. właścicieli przedsiębiorstw ma już ponad 65 lat. To na tyle duże wyzwanie, że polski rząd uruchamia programy ułatwiające sukcesje. Jednak o prawdziwym problemie mogą mówić nasi zachodni sąsiedzi. W Niemczech ok. 740 tys. właścicieli małych i średnich firm rodzinnych przekroczyło 60. rok życia. Jak podaje Niemiecki Instytut Gospodarczy, blisko ćwierć miliona z nich chce sprzedać swój zakład w nowe ręce i to już do końca przyszłego roku.

Sektor małych i średnich firm odgrywa w Niemczech podobnie newralgiczną rolę jak w Polsce. Ponad 3,7 mln przedsiębiorstw daje pracę przeszło 70 proc. wszystkich zatrudnionych. Choć symbolem siły niemieckiej gospodarki na świecie są wielkie koncerny motoryzacyjne, to RFN dobrobyt zawdzięcza przede wszystkim mniejszym firmom. A ich twórcy coraz częściej zamiast o rozwoju, myślą o przejściu na emeryturę.

W ostatnich latach regularnie dochodzi do przejęć niemieckich firm przez polski kapitał. Duże firmy z różnych branż mają na swoim koncie udane inwestycje w NIemczech, np. specjalizująca się w outsourcingu usług dla biznesu ASM Group, wieluński producent naczep Wielton czy Nowy Styl, meblowy gigant z Krosna. Ta ostatnia przejęła w tym roku Kusch+Co, firmę meblarską z 80-letnim doświadczeniem. Również krakowski Comarch w ubiegłej dekadzie zdecydował się rozwijać swoją działalność na niemieckim rynku, przejmując istniejące już przedsiębiorstwo działające w tej samej branży IT.

W ten sposób do polskiego przedsiębiorstwa trafia know-how, który w przypadku firm rodzinnych był systematycznie tworzony przez wiele pokoleń oraz zespół, który już przez poprzedników został skompletowany, aby działać na danym rynku. W niektórych przypadkach niemiecka działalność jest prowadzona dalej pod szyldem przejętej firmy. Niemcy jak mało kto są przywiązani do krajowych produktów i usług, więc niemieckobrzmiąca nazwa jest często dużym atutem.

Oczywiście nie wszystkie z ćwierć miliona podmiotów, które w Niemczech może wkrótce zmienić właściciela, są automatycznie atrakcyjną okazją dla polskich firm szykujących się do ekspansji. Część to działalność jednoosobowa, pojedyncze sklepiki czy lokalne biznesy, które wraz z emeryturą właściciela są skazane na zamknięcie. W znalezieniu właściwego przedsiębiorstwa, które dostosowane jest do potrzeb szukającego pod względem branży i wielkości, może pomóc portal Nexxt-change.org.

Internetowa giełda przedsiębiorstw stworzona została z inicjatywy m.in. niemieckiego ministerstwa gospodarki. Tam trafiają najświeższe oferty firm wystawionych na sprzedaż. Strona internetowa była prezentowana polskim przedsiębiorcom podczas Polsko-Niemieckiego Forum Gospodarczego w Berlinie w marcu br. To podczas tego wydarzenia minister gospodarki Niemiec Peter Altmaier i polska minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz wspólnie pozytywnie oceniali zjawisko coraz częstszych przejęć niemieckich podmiotów przez polski kapitał.

Dobra chemia pomiędzy resortami gospodarczymi obu państw to kolejny aspekt, który polskim biznesom może ułatwić zakupy na terenie Niemiec. Rząd w Berlinie nie wszystkim pomaga lokować kapitał na ich rynku. Coraz częściej dochodzi do blokowania przejęć, na które fundusze wykłada chiński biznes. W tym przypadku obawy dotyczą odpływu wypracowanych nad Renem technologii do kraju, którego przemysł i tak już teraz w wielu sektorach zagraża europejskim konkurentom. Takich obaw brak w stosunku do firm polskich.

Rządy obydwu krajów stawiają na plan reindustrializacji Unii Europejskiej, a na coraz bliższych więzach gospodarczych korzystają obie strony. Dla Polski Niemcy od dawna są najważniejszym partnerem handlowym. Ale również znaczenie Polski dla Niemiec  stale rośnie. W pierwszym półroczu br. Polska pod względem wymiany handlowej pierwszy raz prześcignęła Wielką Brytanię i stała się partnerem handlowym Berlina numer sześć. A już w przyszłym roku możliwe jest pokonanie będących na piątym miejscu Włoch. Wraz z rosnącymi kontaktami biznesowymi i zyskami rośnie także zaufanie.

– Polscy menedżerowie stają się coraz bardziej odważni. I myślą w taki sposób: „Prowadzę dochodowy biznes na terenie Polski, mam już pewien potencjał i zasób pieniędzy. W związku z tym poszukam partnerów zagranicznych”. I to jest powód, dlaczego my otworzyliśmy oddziały w Czechach i właśnie w Niemczech – mówi Jacek Stanisz, dyrektor Biura Rozwoju i Wsparcia Bankowości Przedsiębiorstw w PKO Banku Polskim.

– Jeżeli polska firma chce inwestować w Niemczech, to po założeniu rachunku w naszym oddziale we Frankfurcie może również starać się tam o finansowanie. Jest to wtedy o tyle wygodne, że np. potrzebną do badania firmy dokumentację można złożyć poprzez swojego lokalnego doradcę klienta w PKO Banku Polskim – tłumaczy Stanisz.

Informację zawarte na stronie mają charakter informacyjny, reklamowy i nie stanowią oferty w rozumieniu art. 66 Kodeksu cywilnego, usługi doradztwa inwestycyjnego oraz udzielania rekomendacji dotyczących instrumentów finansowych lub ich emitentów w rozumieniu ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, a także nie są formą świadczenia usług doradztwa podatkowego ani pomocy prawnej.

Drukuj