2005-06-09
</ border="0" alt="" align="left">

Zakończenie sezonu artystycznego 2004/2005 warszawskiej Filharmonii Narodowej jest już tradycyjnie okazją do podziękowania i wręczenia statuetek mecenasom i sponsorom. Tradycyjnie też w gronie uhonorowanych znalazł się nasz bank, wspierający działalność filharmonii w ramach programu PKO Bank Polski Kulturze Narodowej. Dyrektor FN, profesor Antoni Wit, w ciepłych słowach wyraził wdzięczność, jaką zarówno artyści, jak i bywalcy sal koncertowych żywią do darczyńców, bez których niemożliwa byłaby realizacja ambitnych planów artystycznych. - Dzięki PKO BP mogliśmy niedawno gościć naszych rodaków – Stanisława Skrowaczewskiego i Ewę Podleś, wielkie sławy międzynarodowej sceny muzycznej - powiedział. Piotr Kamiński, członek Zarządu banku, odbierając statuetkę z rąk maestra Wita. Wyraził głęboką wiarę w kulturalną misję, która jest dla banku źródłem wielkiej satysfakcji. Tłem tej kameralnej skądinąd uroczystości była ogromna scena Sali Kongresowej, dodatkowo powiększona na potrzeby koncertu, bowiem Filharmonia Narodowa zakończyła sezon wykonaniem dzieła, które jest jednym z największych w historii muzyki również pod względem liczby wykonawców. VIII symfonia Es-dur Gustava Mahlera swoją nazwę Symfonia Tysiąca uzyskała z powodu ponadtysiącosobowej obsady podczas prawykonania w 1910 r. Teraz na scenie znalazło się prawie 360 artystów – orkiestra Filharmonii Narodowej i cztery chóry: Filharmonii, Polskiego Radia w Krakowie, Uniwersytetu kardynała Stefana Wyszyńskiego, Warszawski Chór Chłopięcy Akademii Muzycznej, oraz 7 solistów. Zapanowanie nad takim aparatem wykonawczym jest zadaniem, które podejmuje niewielu dyrygentów. Czerwcowy koncert był w Polsce trzecią dopiero okazją do wysłuchania słynnego utworu na żywo. Symfonia, która jest dziełem w istocie bardziej oratoryjnym niż symfonicznym, nie pozostawia nikogo obojętnym – muzyka o zmiennej dynamice, barwie i nastroju, niesłychanie przy tym intensywna i pełna ekspresji, w chwilach połączenia sił wszystkich wykonawców uzyskuje wymiar wprost niewyobrażalny – według słów samego kompozytora: „Uniwersum poczyna brzmieć i dźwięczeć”… Owacja publiczności na stojąco, zdarzająca się niejednokrotnie ponad potrzebę, tym razem chyba zasłużenie wynagrodziła ogromny trud artystów. A teraz czekamy na jesień… Tekst i zdjęcia Karina Łopieńska