Polscy przedsiębiorcy często finansują swoje przedsięwzięcia ze środków własnych, z zysku, odpisów amortyzacyjnych lub sprzedaży aktywów. To bezpieczna i dająca pełną samodzielność forma finansowania. Są jednak sytuacje, gdy warto wspomóc się innymi rozwiązaniami, na przykład leasingiem lub kredytem, żeby łatwiej nabrać wiatru w żagle.

Za swoje czy pożyczone?

Samofinansowanie to głównie domena mniejszych firm –o przychodach rocznych do 5 milionów złotych – i dotyczy zwykle mniejszych inwestycji, nieangażujących dużego kapitału. W początkowym okresie rozwoju firmy trudno jest o finasowanie z zewnątrz i trzeba sobie radzić we własnym zakresie. Przychodzi jednak zwykle taki moment w prowadzeniu biznesu, gdy warto sięgnąć do bankowego sejfu. Rachunek ekonomiczny pokazuje bowiem często, że lepiej wziąć kredyt, bądź skorzystać z innej formy finansowania, a firmowe oszczędności czy zyski przeznaczyć na inny cel, pomnażający dochód.

Tak dzieje się np., gdy chcemy skorzystać z  dofinansowania ze środków unijnych, np. na 40-60 proc. wartości inwestycji w zależności od położenia geograficznego lub w sytuacji, gdy ok. 20 proc. przedsiębiorstwo może  sfinansować ze środków własnych, na resztę potrzebny jest kredyt. Na takie okazje PKO Bank Polski ma przygotowaną ofertę kredytów pomostowych. Jak mówi Jacek Stanisz, dyrektor Biura Rozwoju i Wsparcia Bankowości Przedsiębiorstw, plan kredytowy jest w takich przypadkach ściśle powiązany z precyzyjnie wyliczoną prognozą wzrostu produktywności danej firmy. Część kredytu spłaca się  w momencie otrzymania dotacji, reszta może zostać rozpisana na raty na 5,10 a nawet 20 lat w zależności od rodzaju inwestycji i zdolności kredytowej firmy.

Gdy zaczyna się boom

Drugą sytuacją jest gwałtowny wzrost przychodów w jakiejś branży, wymagający szybkiego działania. Jako przykład ekspert PKO Banku Polskiego wymienia mający miejsce kilka lat temu boom na rynku styropianu, spowodowany m.in. wzrostem cen energii, dopłatami do termoizolacji i wprowadzeniem certyfikacji energetycznej budynków. „Z manufaktur prowadzących produkcję w garażach powstawały wówczas duże fabryki” – mówi Jacek Stanisz.

Dziś o podobnym boomie można mówić na rynku IT, co związane jest m.in. z wyprowadzaniem usług do tak zwanej  „chmury” oraz ze stale rosnącą potrzebą gromadzenia i przetwarzania wielkiej ilości danych „Big Data”. Firmy z tej branży inwestują więc w serwery i  nowe siedziby, wspomagając się przy tym kredytem, by jak najszybciej zająć dobrą pozycję na rynku. W Polsce najszybciej rozwijająca się branża poza IT w najbliższych latach to fotowoltaika oraz przemysł związany z gromadzeniem energii elektrycznej. Tam wypatrujmy potencjalnie szybko rosnących firm.  Bank jest w stanie sfinansować dziś każdą inwestycję, bierze jednak pod uwagę specyfikę działania klienta oraz przyszłość branży.

Kredyt czy leasing?

Odpowiedź na to pytanie zależy od rodzaju dóbr, które przedsiębiorca zamierza nabyć.

Nieruchomości częściej finansuje się długoterminowym kredytem. Przy ruchomościach takich jak samochody coraz popularniejszy staje się krótkoterminowy leasing, umożliwiający szybką wymianę floty po okresie gwarancji i uniknięcie kosztownych napraw oraz kłopotliwej sprzedaży aut. Jego rodzajów jest dziś wiele: klasyczny, finansowy, operacyjny, z rynkową wartością końcową oraz Full Service Leasing (FSL), zwany też wynajmem długoterminowym. Umowę leasingową na samochody osobowe podpisuje się zwykle na czas do 5 lat, na ciężarowe do 8 lat. Leasingować można jednak również urządzenia produkcyjne i to na okresy znacznie dłuższe. Są to terminy określone przepisami, ale w przypadku maszyn trwale związanych z gruntem (np. wyposażenie zakładów obróbki drewna czy wielkich maszyn drukarskich) mogą być one leasingowane nawet powyżej 10 lat. Zależy to od wartości oraz stopnia wyspecjalizowania danego urządzenia. Jeśli kupiliśmy maszynę do firmy za gotówkę i chcielibyśmy odzyskać część wydanych pieniędzy możemy podpisać umowę na leasing zwrotny, czyli odkupienie jej przez bank/firmę leasingową. Taki model finansowania jest możliwy także w przypadku nieruchomości.

Jedną z korzyści, którą daje leasing w porównaniu z kredytem jest możliwość odliczenia od podstawy opodatkowania rat leasingowych. Dlatego też wiele firm, które w ciągu roku wypracowały duży zysk decyduje się na jego koniec na zawarcie umowy leasingowej jakiegoś urządzenia czy samochodu z możliwie wysoką pierwszą ratą, co zaspokaja potrzeby wydajnościowe przedsiębiorstwa oraz umożliwia zoptymalizowanie  wysokości należnego podatku dochodowego.

Dla tych, którzy chcą rosnąć szybko

Doświadczeni bankowcy ostrożnie podchodzą do deklaracji, że kredyt na inwestycję spowoduje skokowy wzrost przychodów firmy w krótkim czasie. - Nie jest sztuką naprodukować „na magazyn”. Wszystko zależy od tego, czy firma ma podpisane kontrakty zarówno te na zbyt, jak i dostawy surowców i materiałów niezbędnych do produkcji – mówi Jacek Stanisz z PKO Banku Polskiego.

Zdarzają się jednak historie sukcesu, gdy dzięki kredytom firma rośnie nawet  kilkunastokrotnie w ciągu ośmiu lat, zachowując przy tym zdrowe finansowe podstawy. Takich sytuacji nie jest wiele – ok. 2-5 proc. przypadków. Dobrze oceniane przez bankowców są również stabilne firmy rodzinne, w których sięgające wiele lat do przodu plany rozwojowe tworzone są z nadzieją na kontynuację biznesu przez sukcesorów.

 
Informację zawarte na stronie mają charakter informacyjny, reklamowy i nie stanowią oferty w rozumieniu art. 66 Kodeksu cywilnego, usługi doradztwa inwestycyjnego oraz udzielania rekomendacji dotyczących instrumentów finansowych lub ich emitentów w rozumieniu ustawy o obrocie instrumentami finansowymi, a także nie są formą świadczenia usług doradztwa podatkowego ani pomocy prawnej.
Drukuj